czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 5 "Pierwsze spotkanie z zespołem."

Rozdział V


Kilka dni później. Sobota. Tak to dzisiaj miałam poznać znajomych Nathana. Co prawda znałam ich już z gazet telewizji, internetu, ale to nie to samo co twarzą w twarz. Bardzo się denerwowałam. Co jeżeli mnie nie polubią, nie zaakceptują?. Nie wiedziałam jak mogą zareagować na to, że jestem zwykłą dziewczyną, a nie sławą. Co prawda Nathan podobno dużo im o mnie opowiadał, no ale sam już nie wiem. Mam nadzieje, że nie opowiadał im głupich rzeczy.. Nie chce przy nich wyjść na jakąś kretynkę. Mój chłopak musiał mnie uspokajał, ale i tak nie pomagało...Nath też mi bardzo dużo o nim opowiadał. Mogę ich podsumować jednym słowem :WARIACI. Naprawdę. Heh...Pamiętam jak opowiadał mi jak oglądali romansidło. Podobno tak beczeli, że trzeba było podłogi od łez myć... Zdaje mi się, że Nathan wyolbrzymia. No ale nie znam ich. Może faktycznie...

Spotkanie miało odbyć się  u ich domu. (wszyscy mieszkali razem). Jej, Niby z jednej strony się boje, ale i jestem podekscytowana. Ciekawe jak mają urządzony dom. Nie. Inaczej. To raczej jest apartament, a nie zwykły dom.
Nathan miał przyjechać po mnie ok 18. Było 16, wiec postanowiłam się przygotować do wyjścia. Niby jeszcze 2 godziny, ale wiecie ja często zmieniam zdanie w co się ubrać. Na początek wzięłam szybki prysznic. Uwielbiam to uczucie, gdy gorąca wody spływa po moim ciele. Wyszłam spod prysznica, ubrałam się w dres. Na początku zawsze robię makijaż. No więc wyciągnęłam z półki kosmetyczkę. Makijaż zrobiła bardzo delikatny. Za początku nałożyłam podkład, aby zatuszować wszystkie nieprawidłowości na mojej twarzy. Następnie nałożyłam brązowe cienie do powiek. Podkreśliłam oko czarną kreską. No i na sam koniec tusz. Obowiązkowo. Ust nie malowałam. Nie lubiłam gdy coś miałam na wargach. Zresztą wolę swój naturalny kolor. Teraz przyszedł czas na ubranie. Poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę. I mówiłam sama do siebie.  

-  Nie ta nie. Ta za długa.... Ta ma zły krój...Ta...hmmm...całkiem całkiem...ale nie, no z takim dużym dekoltem to ja na pewno nie pójdę.- wywalałam sukienki na łózko. Po kilku minutach w końcu znalazła idealna sukienkę. Była to granatowa kloszowana sukienka do kolan. Ahhh...cudna... Do tego założyłam małe kolczyki(wkrętki) i wisiorek z moim imieniem, który dostałam na moje 16 urodziny. Później zwów udałam się do łazienki, aby umodelować jakoś włosy. Nigdy w tym dobra nie byłam, więc postanowiłam, że zostawię rozpuszczone, a z jednej strony zepnę spinką dla ozdoby.  

 Dochodziła 17 30. No trochę zajęło mi to przygotowanie. Usłyszałam dzwonek. Zeszłam z góry i otworzyłam drzwi.
- Witaj kochanie.- Przywitał się czule Nathan i pocałował w policzek – Przyjechałem po Ciebie wcześniej. Mogę wejść?
- Hej. No pewnie, wchodź. Ja jestem już prawie gotowa. Muszę jeszcze tylko poszukać mojej torebki. Nie wiem gdzie ją mam.
- Dobrze. Poczekam Na Ciebie.
- Wejdź do salonu.

Dość długo szukałam torebki. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie ona jest. Ale w końcu ją znalazłam. Jak się okazało była na samym dole szafy. To tak...przecież kilka dni temu ja tak położyłam. Zabrałam ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i byłam gotowa do wyjścia.

Ubrała czarna marynarkę i założyłam buty na obcasie. Ah . Jak ja kocham takie buty. Mogłabym ciągle w nich chodzić.
- Nath, jestem już gotowa. Możemy jechać.

Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę do apartamentu. Po krótkiej chwili byliśmy już na miejscu.
- No nie bój się. Na pewno Cie polubią. To moi przyjaciele. Znam ich. - ciągle powtarzał Nathan, abym się nie bała.

Weszliśmy do domu. Zdjęłam swoją marynarkę i poszłam za Nathanem, gdyż nie wiedziałam gdzie mam iść. Pierwszy raz byłam u niego w domu. Weszliśmy do wielkiego salonu. Normalnie mnie zamurowała. Tam było tak pięknie. Wszystko w kolorach bieli i czerwieni. I jeszcze ten widok zza okna tarasowego...Takie pięknego ogrodu to ja chyba nie widziałam. Był prześliczny.
- Cześć chłopaki – powiedział Nathan – To jest właśnie Nathalie. Moja dziewczyna
- Witaj, Hej, Cześć -powiedzieli chłopacy.
- Nie muszę Ci ich chyba przedstawiać, prawda? Znasz ich?
- Tak znam. Miło mi. Nathalie. - podałam wszystkim rękę.

Po chwili do salonu zeszły 2 dziewczyny. Dziewczyna Toma -Kelsey i dziewczyna Sivy – Narresha. Przywitałyśmy się. Od razu się polubiłyśmy. W ogóle w tym domu czują się taka przyjemna atmosferę. Wcale nie musiałam się denerwować. Oni byli naprawdę mili i chyba mnie polubili. Przynajmniej mam taka nadzieję.
- To my idziemy do kuchni po jedzenie, a Ty się rozgość. - powiedziała Kelsey
- Ymmmm...A może Wam mogę w czymś pomóc? - zapytałam.-
- No jeżeli chcesz. To pewnie. Chodź za nami do kuchni.

Poszłam za dziewczynami do kuchni. Kuchnia była również ogromna no i przesliczna. Tym razem rządziły kolory zieleni. Zaczęłyśmy przygotowywać jedzenie i napoje. W trakcie rozmawiałyśmy. Naprawdę było miło. Znałem je dopiero kilka minut, ale czułam inaczej.
- No Nathali. To opowiadaj jak się poznałaś z Nathanem
- To troszkę długo historia.
- Mamy dużo czasu. Opowiadaj. -mówiła Narresha.
- No dobrze. - i zaczęłam opowiadać, podczas gdy przygotowywałyśmy kolacje.

Chwilę później wszystko było gotowe, a chłopacy weszli do kuchni.
- Pomóc wam z czymś – zapytał Tom?
- Tak. Weście te półmiski do salonu i postawcie na stół. My zaraz do was przyjdziemy. - powiedziła Kelsey.
Kilka minut później byłyśmy wszystkie w salonie. Usiedliśmy do stołu. I zaczęliśmy jeść. Wszystko było bardzo pyszne. Nathan miał racje, jego przyjaciele bardzo mnie polubili, a ja szybko złapałam kontakt z dziewczynami. Koło 20 poszliśmy do ogrodu. Znaczy ja i Nathan. Bo inni woleli zostać w domu i pograć w skrable. Szczerze, nie lubię tej gry, ale chyba to się zmieni, bo Nathan za nią przepada, ale teraz namówiłam go abyśmy wyszli na dwór.  

- Nathan. Tu jest tak ładnie.... O i macie huśtawkę – od razu do niej pobiegłam i zaczęłam się huśtać jak małe dziecko. Taaa powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Częsta tak spedzałam swój czas.

- Cieszę się, że Ci się podoba...Widzisz mówiłem ci, że cię polubią.

- No tak miałeś racje – wstałam z huśtawki i podeszłam do niego – ale wiesz bałam się. Nie każdego dnia poznaje się sławny zespół

- Oh no dobrze...Już nie ważne. - tym razem Natha podszedł do mnie, ale znacznie bliżej. Tak, że nasze czoła się stykały, a chwile później nasze usta połączyły się w długim romantycznym pocałunku.

- O co ja widzę nasz mały Nath się całuje – usłyszeliśmy jak Tom się naśmiewa. Nathan oczywiście nie wytrzymał. Musiał mu coś odpowiedzieć. Wiec podał tylko krótkie „Spadaj”. Robiło się chłodno, więc weszliśmy z powrotem do domu. Wszyscy nadal grali w skrable. Jeju, że ich ta gra nie nudzi. Pograli jeszcze trochę, Nathan się do nich dołączył, a ja się im przyglądałam. Gdybyście widzieli jakie tam słówka powstawały. Pierwszy raz je słyszałam. Powinny stworzyc swój własny słownik. Oh Kabarek po prostu. Później na szczęście postanowiliśmy oglądać film. Każdy chciał inny, ale z racji tego, że ja nie grałam w skrable, miałam prawdo do wyboru filmu, a że przepadam za romansidłami, więc właśnie taki film wybrałam. Niektórym się to co prawda nie podobało, no ale cóż skoro pozwolili mi wybrać. Ich strata. Usadowiliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać, zajadając się popcornem i chipsami. Ja siedziałam obok Nathana. No a jakby inaczej. Hehe. Gdy zrobiłam się śpiąca oparłam głowę o ramię Nathana. I chociaż film bardzo mi się podobał, miał ciekawą fabułę. Ale niestety siła wyższa zasnęłam wtulona w Nathana.  

Gdy się troszkę przebudziłam, widziałam jak wszyscy nadal oglądaj film. Ale zaraz. To chyba nie ten sam to zaczęliśmy. No cóż pewnie się już skończył. Gdy Nathan zauważył że się obudziłam, czułam jak bierze mnie na ręce i gdzieś zanosi. Jak się później okazało był to jego pokój. Położył mnie na łózko i przykrył mnie kocem. Słyszałam jak wychodzi z pokoju. Pewnie poszedł jeszcze pooglądać film.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemka:) Co tam u Was? Kolejny rozdział...Ale taki jakis dziwny... Dziękuje Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Naprawde duzo dla mnie znaczą!!! Komentujcie, oceniajcie...Tylko szczerze... Pozdrawiam:) Do kolejnego usłyszenia:)

1 komentarz:

  1. Ś-W-I-E-T-N-E
    czekam na nexta. =)
    zapraszam również do mnie:
    http://the-wanted-m.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń