Rozdział V
Kilka dni później. Sobota. Tak to
dzisiaj miałam poznać znajomych Nathana. Co prawda znałam ich już
z gazet telewizji, internetu, ale to nie to samo co twarzą w twarz.
Bardzo się denerwowałam. Co jeżeli mnie nie polubią, nie
zaakceptują?. Nie wiedziałam jak mogą zareagować na to, że
jestem zwykłą dziewczyną, a nie sławą. Co prawda Nathan podobno
dużo im o mnie opowiadał, no ale sam już nie wiem. Mam nadzieje,
że nie opowiadał im głupich rzeczy.. Nie chce przy nich wyjść na
jakąś kretynkę. Mój chłopak musiał mnie uspokajał, ale i tak
nie pomagało...Nath też mi bardzo dużo o nim opowiadał. Mogę ich
podsumować jednym słowem :WARIACI. Naprawdę. Heh...Pamiętam jak
opowiadał mi jak oglądali romansidło. Podobno tak beczeli, że
trzeba było podłogi od łez myć... Zdaje mi się, że Nathan
wyolbrzymia. No ale nie znam ich. Może faktycznie...
Spotkanie miało odbyć się u ich
domu. (wszyscy mieszkali razem). Jej, Niby z jednej strony się boje,
ale i jestem podekscytowana. Ciekawe jak mają urządzony dom. Nie.
Inaczej. To raczej jest apartament, a nie zwykły dom.
Nathan miał
przyjechać po mnie ok 18. Było 16, wiec postanowiłam się
przygotować do wyjścia. Niby jeszcze 2 godziny, ale wiecie ja
często zmieniam zdanie w co się ubrać. Na początek wzięłam
szybki prysznic. Uwielbiam to uczucie, gdy gorąca wody spływa po
moim ciele. Wyszłam spod prysznica, ubrałam się w dres. Na
początku zawsze robię makijaż. No więc wyciągnęłam z półki
kosmetyczkę. Makijaż zrobiła bardzo delikatny. Za początku
nałożyłam podkład, aby zatuszować wszystkie nieprawidłowości
na mojej twarzy. Następnie nałożyłam brązowe cienie do powiek.
Podkreśliłam oko czarną kreską. No i na sam koniec tusz.
Obowiązkowo. Ust nie malowałam. Nie lubiłam gdy coś miałam na
wargach. Zresztą wolę swój naturalny kolor. Teraz przyszedł czas
na ubranie. Poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę. I mówiłam
sama do siebie.
- Nie ta nie. Ta za długa.... Ta ma
zły krój...Ta...hmmm...całkiem całkiem...ale nie, no z takim
dużym dekoltem to ja na pewno nie pójdę.- wywalałam sukienki na
łózko. Po kilku minutach w końcu znalazła idealna sukienkę. Była
to granatowa kloszowana sukienka do kolan. Ahhh...cudna... Do tego
założyłam małe kolczyki(wkrętki) i wisiorek z moim imieniem,
który dostałam na moje 16 urodziny. Później zwów udałam się do
łazienki, aby umodelować jakoś włosy. Nigdy w tym dobra nie byłam,
więc postanowiłam, że zostawię rozpuszczone, a z jednej strony
zepnę spinką dla ozdoby.
Dochodziła 17 30. No trochę zajęło
mi to przygotowanie. Usłyszałam dzwonek. Zeszłam z góry i
otworzyłam drzwi.
- Witaj kochanie.- Przywitał się
czule Nathan i pocałował w policzek – Przyjechałem po Ciebie
wcześniej. Mogę wejść?
- Hej. No pewnie, wchodź. Ja jestem
już prawie gotowa. Muszę jeszcze tylko poszukać mojej torebki.
Nie wiem gdzie ją mam.
- Dobrze. Poczekam Na Ciebie.
- Wejdź do salonu.
Dość długo szukałam torebki. Nie
miałam zielonego pojęcia gdzie ona jest. Ale w końcu ją
znalazłam. Jak się okazało była na samym dole szafy. To
tak...przecież kilka dni temu ja tak położyłam. Zabrałam ze sobą
wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i byłam gotowa do wyjścia.
Ubrała czarna marynarkę i założyłam
buty na obcasie. Ah . Jak ja kocham takie buty. Mogłabym ciągle w
nich chodzić.
- Nath, jestem już gotowa. Możemy
jechać.
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta
i ruszyliśmy w drogę do apartamentu. Po krótkiej chwili byliśmy
już na miejscu.
- No nie bój się. Na pewno Cie
polubią. To moi przyjaciele. Znam ich. - ciągle powtarzał
Nathan, abym się nie bała.
Weszliśmy do domu. Zdjęłam swoją
marynarkę i poszłam za Nathanem, gdyż nie wiedziałam gdzie mam
iść. Pierwszy raz byłam u niego w domu. Weszliśmy do wielkiego
salonu. Normalnie mnie zamurowała. Tam było tak pięknie. Wszystko
w kolorach bieli i czerwieni. I jeszcze ten widok zza okna
tarasowego...Takie pięknego ogrodu to ja chyba nie widziałam. Był
prześliczny.
- Cześć chłopaki – powiedział
Nathan – To jest właśnie Nathalie. Moja dziewczyna
- Witaj, Hej, Cześć -powiedzieli
chłopacy.
- Nie muszę Ci ich chyba
przedstawiać, prawda? Znasz ich?
- Tak znam. Miło mi. Nathalie. -
podałam wszystkim rękę.
Po chwili do salonu zeszły 2
dziewczyny. Dziewczyna Toma -Kelsey i dziewczyna Sivy – Narresha.
Przywitałyśmy się. Od razu się polubiłyśmy. W ogóle w tym domu
czują się taka przyjemna atmosferę. Wcale nie musiałam się
denerwować. Oni byli naprawdę mili i chyba mnie polubili.
Przynajmniej mam taka nadzieję.
- To my idziemy do kuchni po
jedzenie, a Ty się rozgość. - powiedziała Kelsey
- Ymmmm...A może Wam mogę w czymś
pomóc? - zapytałam.-
- No jeżeli chcesz. To pewnie.
Chodź za nami do kuchni.
Poszłam za dziewczynami do kuchni.
Kuchnia była również ogromna no i przesliczna. Tym razem rządziły
kolory zieleni. Zaczęłyśmy przygotowywać jedzenie i napoje. W
trakcie rozmawiałyśmy. Naprawdę było miło. Znałem je dopiero
kilka minut, ale czułam inaczej.
- No Nathali. To opowiadaj jak się
poznałaś z Nathanem
- To troszkę długo historia.
- Mamy dużo czasu. Opowiadaj.
-mówiła Narresha.
- No dobrze. - i zaczęłam
opowiadać, podczas gdy przygotowywałyśmy kolacje.
Chwilę później wszystko było
gotowe, a chłopacy weszli do kuchni.
- Pomóc wam z czymś – zapytał
Tom?
- Tak. Weście te półmiski do
salonu i postawcie na stół. My zaraz do was przyjdziemy. -
powiedziła Kelsey.
Kilka minut później byłyśmy
wszystkie w salonie. Usiedliśmy do stołu. I zaczęliśmy jeść.
Wszystko było bardzo pyszne. Nathan miał racje, jego przyjaciele
bardzo mnie polubili, a ja szybko złapałam kontakt z dziewczynami.
Koło 20 poszliśmy do ogrodu. Znaczy ja i Nathan. Bo inni woleli
zostać w domu i pograć w skrable. Szczerze, nie lubię tej gry, ale
chyba to się zmieni, bo Nathan za nią przepada, ale teraz namówiłam
go abyśmy wyszli na dwór.
- Nathan. Tu jest tak ładnie.... O i
macie huśtawkę – od razu do niej pobiegłam i zaczęłam się
huśtać jak małe dziecko. Taaa powróciły wspomnienia z
dzieciństwa. Częsta tak spedzałam swój czas.
- Cieszę się, że Ci się
podoba...Widzisz mówiłem ci, że cię polubią.
- No tak miałeś racje – wstałam z
huśtawki i podeszłam do niego – ale wiesz bałam się. Nie
każdego dnia poznaje się sławny zespół
- Oh no dobrze...Już nie ważne. - tym
razem Natha podszedł do mnie, ale znacznie bliżej. Tak, że nasze
czoła się stykały, a chwile później nasze usta połączyły się
w długim romantycznym pocałunku.
- O co ja widzę nasz mały Nath się
całuje – usłyszeliśmy jak Tom się naśmiewa. Nathan oczywiście
nie wytrzymał. Musiał mu coś odpowiedzieć. Wiec podał tylko
krótkie „Spadaj”. Robiło się chłodno, więc weszliśmy z
powrotem do domu. Wszyscy nadal grali w skrable. Jeju, że ich ta gra
nie nudzi. Pograli jeszcze trochę, Nathan się do nich dołączył,
a ja się im przyglądałam. Gdybyście widzieli jakie tam słówka powstawały. Pierwszy raz je słyszałam. Powinny stworzyc swój własny słownik. Oh Kabarek po prostu. Później na szczęście postanowiliśmy
oglądać film. Każdy chciał inny, ale z racji tego, że ja nie
grałam w skrable, miałam prawdo do wyboru filmu, a że przepadam za
romansidłami, więc właśnie taki film wybrałam. Niektórym się to
co prawda nie podobało, no ale cóż skoro pozwolili mi wybrać. Ich
strata. Usadowiliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać,
zajadając się popcornem i chipsami. Ja siedziałam obok Nathana. No
a jakby inaczej. Hehe. Gdy zrobiłam się śpiąca oparłam głowę o
ramię Nathana. I chociaż film bardzo mi się podobał, miał
ciekawą fabułę. Ale niestety siła wyższa zasnęłam wtulona w
Nathana.
Gdy się troszkę przebudziłam,
widziałam jak wszyscy nadal oglądaj film. Ale zaraz. To chyba nie
ten sam to zaczęliśmy. No cóż pewnie się już skończył. Gdy
Nathan zauważył że się obudziłam, czułam jak bierze mnie na
ręce i gdzieś zanosi. Jak się później okazało był to jego
pokój. Położył mnie na łózko i przykrył mnie kocem. Słyszałam
jak wychodzi z pokoju. Pewnie poszedł jeszcze pooglądać film.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka:) Co tam u Was? Kolejny rozdział...Ale taki jakis dziwny... Dziękuje Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Naprawde duzo dla mnie znaczą!!! Komentujcie, oceniajcie...Tylko szczerze... Pozdrawiam:) Do kolejnego usłyszenia:)
Ś-W-I-E-T-N-E
OdpowiedzUsuńczekam na nexta. =)
zapraszam również do mnie:
http://the-wanted-m.blogspot.com