Stałam przed domem. I bałam się
nacisnąć dzwonek. Moja mama mnie zatłucze. Na dodatek zapomniałam
wziąć ze sobą kluczy, a mój tata pewnie już śpi. No ale
niestety musiałam zadzwonić.
Nacisnęłam dzwonek. Po chwili drzwi
się otworzyły. Moja mam się w ogóle do mnie nie odzywała.
Weszłam do środka, zdjęłam buty i kurtkę. I pobiegłam na górę
do swojego pokoju. Już miałam do niego wchodzić, ale mama mnie
zawołał, abym przyszła do kuchni. Przez całą drogę po schodach
zastanawiałam się co powiem mamie. I jak ją przeprosze, za to, że
znowu nie dałam jej znaku życia.
I to kolejny raz. Ale co ja za to
mogę, że zasnęłam. No tak mogłam uprzedzić rodziców, że po
szkole pojadę domowego chłopaka. Moja winna. Gdy byłam już na
dole, w przedpokoju wziełam głęboki oddech i weszłam do kuchni.
Nieśmiało zaczęłam rozmowę.
- Mamo, przepraszam, że nie
zadzwoniłam. Ale byłam bardzo zmęczona. Zasnęłam u Nathana.
- Znowu to samo. Mogłaś przynajmniej
zadzwonić. Nawet nie wiedziałam, gdzie jesteś. Chociaż mogłam
się domyślić….
- Tak, wiem, przepraszam. Wiem, że
znowu was zawiodłam. Ale mam za sobą bardzo cięzki dzień. Zrozum
mnie.
- Chciałabym, ale musisz również nas
zrozumiec. Nie masz pojęcia jak się o Ciebie martwiliśmy. Nathalie
odkąd spotykasz się Nathanem zapominasz o całym świecie. Ciągle
nie ma Cię w domu. To nie tak, że się nie cieszę, że kogoś
masz. Po prostu uważam, że za mało czasu spędzasz w domu.
- Tak, wiem. Mamo naprawdę
przepraszam. Bardzo Cię przepraszam.
Szczerze myślałm, że moja mama mnie
okrzyczy, że znowu wracam pózno. A tak naprawdę spokojnie ze mną
rozmawiała.Za to jej z całego serca dziękuje. Nie zniosłabym
kłótni z rodzicami. Nie teraz. Kiedy wszystko mi się sypie na
głowę. Tak dokładnie wszystko. Bo Amy jest dla mnie bardzo ważna.
To jest moja przyjacióła. Nie wyobrażam sobie, że możemy się
już nigdy do siebie nie odezwać. To mnie przeraża. Chociaż
czasami czułam, że przyjazni się ze mną tylko z litości.To i tak
wiedziałam, że mogę na nią liczyć. Chciałam już wrócić do
swojego pokoju, jednak mama mnie jeszcze zatrzymała.
- Nathali...zaczekaj jeszcze na moment.
Chciałabym jeszcze z tobą porozmawiać... nie miałam zielonego
pojęcia o czym chce ze mną rozmawiać.
- Tak mamo, a o czym dokładniej? –
pytałam troszeczkę podenerwowana. Ostatnio zachowuję się dziwnie.
Chodzę przygnębiona. Mogła to zauważyć. A ja nie chce ją
martwić moimi problemami.
- Bardzo się o ciebie martwię. Widzę,
że coś jest nie tak. Stało się coś? – Czyli jednak dobrze
myślałam.
- Nic się nie stało. Wszystko w
porządku.
- Na pewno?
- Na pewno mamo. - kłamałam jej w
żywe oczy. Ale nie na prawdę nie chciałam obarczać moimi
problemami. Moja mama wcale nie ma lekko.
- No dobrze, ale pamiętaj, że jakby
coś się działo, zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać
- Tak. Wiem mamo. Dziękuje za
wszystko. I za to, że nie jesteś na mnie zła. Pójdę, już do
siebie. Naprawdę padam z nóg.
Nie chciałam, aby mama zatrzymywała
mnie po raz kolejny. Więc szybko pobiegłam do pokoju. Zabrałam z
półki piżame i pobiegłam do łazienki. Bardzo zaskoczyła mnie
rozmowa z moją mamą. Jest naprawdę kochana. Zawsze się o mnie
martwi. Wiem, że mogę jej wszystko powiedzieć. Ona zawsze mi
doradzi, pomoże. Tylko tym razem nie chciałam aby martwiła się
razem ze mną. Może pózniej jak się trochę sama uspokoję to
opowiem wszystko co się stało. Po krótkiej kąpieli od razu
położyłam się do łóżka. Było już po północy. Wzięłam do
ręki telefon, aby napisać Nathanowi „Dobranoc”. W tym momencie
mi się coś przypomniało. Przecież napisałam Amy wiadomość. W
tego wszystkiego zapomniałam o tak ważnej rzeczy. Ale niestety ona
nie odpisała. Po kilki minutach dostałam wiadomość. Od Nathana.
„Dobranoc skarbie. Nie martw się wszystko się ułoży:*” Od
razu zrobiło mi się lepiej na sercu.
Nie mogłam zasnąć. Głowa mnie
bolała. Przewracałam się z boku na bok. Dochodziła 2 w nocy.
Wstałam w łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam
apteczkę. Wzięłam jakieś proszki od bólu głowy. Zrobiłam sobie
herbatę. I z powrotem poszłam do swojego pokoju. Położyłam się.
Tabletki mi pomogły. Od razu zasnęłam. Jednak nie na długo.
Niestety. Co półgodziny się
budziłam.... Dopiero nad ranem koło 5 zasnęłam w twardy sen.
Zadzwonił budzik. A ja aż
podskoczyłam na łóżku. Dochodziła 7. Próbowałam wstać z
łóżka, ale zakręciło mi się w głowie i strasznie zle się
czułam. Powoli zwlekłam się z łóżka Z racji, że nie posiadam
szlafroku ubrałam bluzę i zeszłam na dół do salonu. Rodzice już
jedli śniadanie. Znaczy mama, bo tata pojechał do pracy.
- Cześć mamo.
- Cześć córciu. Jak się spało? Na
która masz dzisiaj do szkoły? Mam Cię odwieść czy się
przejdziesz?
- Mamo, musisz zadawać tyle pytań za
pierwszym razem?...- zapytałam zirytowana, po czym usiadłam na
kanapie. – Zle spałam, głowa mnie boli i w ogóle zle się czuje.
– powiedziałąkładąc się na sofie.
- Dziecko ty masz gorączke. –
powiedziała moja mama sprawdzając moje czoło. - Poczekaj przyniosę
ci termomert, zmierzysz sobie temperaturę.
Nie zdołałam nic powiedzieć, bo mama
pobiegła szukać termometru. Czułam się potwornie. Byłam słaba,
a głowa bolała mnie jeszcze bardziej. Wygląda no to, ze dzisiaj
zostane w domu. Może to i lepiej. Przynajmniej nie spotkam się z
Amy. Ona i tak nie chce mnie widzieć. Nawet nie wiem co bym miała
jej jeszcze powiedzieć. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Co mam
zrobić? Jestem bezradna....Moje krótkie przemyślenia przerwała
moja mama, dając mi termometr, mówiąc aby zmierzyła sobie
temperature. Przypuszczenie mojej mamy się potwierdziły. Faktycznie
miałam gorączkę i to nie taką mała., gdyż termometr wskazywał
38.7.
- No pięknie Nathalie. Gdzieś ty się
tak rozchorowała. Zostajesz w domu. Idz do swojego pokoju do łóżka.
Przyniosę ci tabletki, i śniadanie.- Posłusznie zrobiłam tak jak
mi mama kazała. Wejście po schodach zajęło mi chyba 5 min. Co
zwykle zajmuje mi 15 sekund. Mama przyniosła mi tabletki, na zbicie
gorączki i śniadanie, ale nie byłam głodna, więc nic nie
zjadłam. Zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka:) Co tam u Was? Nowy rok szkolny? Cieszycie się? Raczej nie, a przynajmniej ja się nie cieszę. Kolejny rozdział...taki kiepskawy trochę...Przepraszam za błędy, a pewnie jest ich sporo, bo nie umiemj tak dobrze pisać. Oki to tyle. Do następnego:)
PS. Gdybym mogła Was poprosić abyście skomentowali. Chce wiedzieć kto to w ogóle czyta.