poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 10

Stałam przed domem. I bałam się nacisnąć dzwonek. Moja mama mnie zatłucze. Na dodatek zapomniałam wziąć ze sobą kluczy, a mój tata pewnie już śpi. No ale niestety musiałam zadzwonić.  
Nacisnęłam dzwonek. Po chwili drzwi się otworzyły. Moja mam się w ogóle do mnie nie odzywała. Weszłam do środka, zdjęłam buty i kurtkę. I pobiegłam na górę do swojego pokoju. Już miałam do niego wchodzić, ale mama mnie zawołał, abym przyszła do kuchni. Przez całą drogę po schodach zastanawiałam się co powiem mamie. I jak ją przeprosze, za to, że znowu nie dałam jej znaku życia.
I to kolejny raz. Ale co ja za to mogę, że zasnęłam. No tak mogłam uprzedzić rodziców, że po szkole pojadę domowego chłopaka. Moja winna. Gdy byłam już na dole, w przedpokoju wziełam głęboki oddech i weszłam do kuchni. Nieśmiało zaczęłam rozmowę.
- Mamo, przepraszam, że nie zadzwoniłam. Ale byłam bardzo zmęczona. Zasnęłam u Nathana.
- Znowu to samo. Mogłaś przynajmniej zadzwonić. Nawet nie wiedziałam, gdzie jesteś. Chociaż mogłam się domyślić….
- Tak, wiem, przepraszam. Wiem, że znowu was zawiodłam. Ale mam za sobą bardzo cięzki dzień. Zrozum mnie.
- Chciałabym, ale musisz również nas zrozumiec. Nie masz pojęcia jak się o Ciebie martwiliśmy. Nathalie odkąd spotykasz się Nathanem zapominasz o całym świecie. Ciągle nie ma Cię w domu. To nie tak, że się nie cieszę, że kogoś masz. Po prostu uważam, że za mało czasu spędzasz w domu.
- Tak, wiem. Mamo naprawdę przepraszam. Bardzo Cię przepraszam.
Szczerze myślałm, że moja mama mnie okrzyczy, że znowu wracam pózno. A tak naprawdę spokojnie ze mną rozmawiała.Za to jej z całego serca dziękuje. Nie zniosłabym kłótni z rodzicami. Nie teraz. Kiedy wszystko mi się sypie na głowę. Tak dokładnie wszystko. Bo Amy jest dla mnie bardzo ważna. To jest moja przyjacióła. Nie wyobrażam sobie, że możemy się już nigdy do siebie nie odezwać. To mnie przeraża. Chociaż czasami czułam, że przyjazni się ze mną tylko z litości.To i tak wiedziałam, że mogę na nią liczyć. Chciałam już wrócić do swojego pokoju, jednak mama mnie jeszcze zatrzymała.
- Nathali...zaczekaj jeszcze na moment. Chciałabym jeszcze z tobą porozmawiać... nie miałam zielonego pojęcia o czym chce ze mną rozmawiać.
- Tak mamo, a o czym dokładniej? – pytałam troszeczkę podenerwowana. Ostatnio zachowuję się dziwnie. Chodzę przygnębiona. Mogła to zauważyć. A ja nie chce ją martwić moimi problemami.
- Bardzo się o ciebie martwię. Widzę, że coś jest nie tak. Stało się coś? – Czyli jednak dobrze myślałam.
- Nic się nie stało. Wszystko w porządku.
- Na pewno?
- Na pewno mamo. - kłamałam jej w żywe oczy. Ale nie na prawdę nie chciałam obarczać moimi problemami. Moja mama wcale nie ma lekko.
- No dobrze, ale pamiętaj, że jakby coś się działo, zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać
- Tak. Wiem mamo. Dziękuje za wszystko. I za to, że nie jesteś na mnie zła. Pójdę, już do siebie. Naprawdę padam z nóg.
Nie chciałam, aby mama zatrzymywała mnie po raz kolejny. Więc szybko pobiegłam do pokoju. Zabrałam z półki piżame i pobiegłam do łazienki. Bardzo zaskoczyła mnie rozmowa z moją mamą. Jest naprawdę kochana. Zawsze się o mnie martwi. Wiem, że mogę jej wszystko powiedzieć. Ona zawsze mi doradzi, pomoże. Tylko tym razem nie chciałam aby martwiła się razem ze mną. Może pózniej jak się trochę sama uspokoję to opowiem wszystko co się stało. Po krótkiej kąpieli od razu położyłam się do łóżka. Było już po północy. Wzięłam do ręki telefon, aby napisać Nathanowi „Dobranoc”. W tym momencie mi się coś przypomniało. Przecież napisałam Amy wiadomość. W tego wszystkiego zapomniałam o tak ważnej rzeczy. Ale niestety ona nie odpisała. Po kilki minutach dostałam wiadomość. Od Nathana. „Dobranoc skarbie. Nie martw się wszystko się ułoży:*” Od razu zrobiło mi się lepiej na sercu.
Nie mogłam zasnąć. Głowa mnie bolała. Przewracałam się z boku na bok. Dochodziła 2 w nocy. Wstałam w łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam apteczkę. Wzięłam jakieś proszki od bólu głowy. Zrobiłam sobie herbatę. I z powrotem poszłam do swojego pokoju. Położyłam się. Tabletki mi pomogły. Od razu zasnęłam. Jednak nie na długo.
Niestety. Co półgodziny się budziłam.... Dopiero nad ranem koło 5 zasnęłam w twardy sen.
Zadzwonił budzik. A ja aż podskoczyłam na łóżku. Dochodziła 7. Próbowałam wstać z łóżka, ale zakręciło mi się w głowie i strasznie zle się czułam. Powoli zwlekłam się z łóżka Z racji, że nie posiadam szlafroku ubrałam bluzę i zeszłam na dół do salonu. Rodzice już jedli śniadanie. Znaczy mama, bo tata pojechał do pracy.
- Cześć mamo.
- Cześć córciu. Jak się spało? Na która masz dzisiaj do szkoły? Mam Cię odwieść czy się przejdziesz?
- Mamo, musisz zadawać tyle pytań za pierwszym razem?...- zapytałam zirytowana, po czym usiadłam na kanapie. – Zle spałam, głowa mnie boli i w ogóle zle się czuje. – powiedziałąkładąc się na sofie.
- Dziecko ty masz gorączke. – powiedziała moja mama sprawdzając moje czoło. - Poczekaj przyniosę ci termomert, zmierzysz sobie temperaturę.
Nie zdołałam nic powiedzieć, bo mama pobiegła szukać termometru. Czułam się potwornie. Byłam słaba, a głowa bolała mnie jeszcze bardziej. Wygląda no to, ze dzisiaj zostane w domu. Może to i lepiej. Przynajmniej nie spotkam się z Amy. Ona i tak nie chce mnie widzieć. Nawet nie wiem co bym miała jej jeszcze powiedzieć. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Co mam zrobić? Jestem bezradna....Moje krótkie przemyślenia przerwała moja mama, dając mi termometr, mówiąc aby zmierzyła sobie temperature. Przypuszczenie mojej mamy się potwierdziły. Faktycznie miałam gorączkę i to nie taką mała., gdyż termometr wskazywał 38.7.
- No pięknie Nathalie. Gdzieś ty się tak rozchorowała. Zostajesz w domu. Idz do swojego pokoju do łóżka. Przyniosę ci tabletki, i śniadanie.- Posłusznie zrobiłam tak jak mi mama kazała. Wejście po schodach zajęło mi chyba 5 min. Co zwykle zajmuje mi 15 sekund. Mama przyniosła mi tabletki, na zbicie gorączki i śniadanie, ale nie byłam głodna, więc nic nie zjadłam. Zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka:) Co tam u Was? Nowy rok szkolny? Cieszycie się?  Raczej nie, a przynajmniej ja się nie cieszę. Kolejny rozdział...taki kiepskawy trochę...Przepraszam za błędy, a pewnie jest ich sporo, bo nie umiemj tak dobrze pisać. Oki to tyle. Do następnego:)

PS. Gdybym mogła Was poprosić abyście skomentowali. Chce wiedzieć kto to w ogóle czyta.