poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 6

Gdy obudziłam się rano, zobaczyłam Nathana leżącego obok. Jej jak miło. Budzę się o ty mój chłopak parzy w moje oczy. Jakie to cudowne uczucie obudzić się obok ukochanego.
Kiedy zobaczył, że się obudziłam uśmiechnął się do mnie
- Hej Nathalie. Jak się spało??-
- Hej.- przeciągałam się i uśmiechnęłam się do niego - Dobrze, dziękuje. Przepraszam, że wczoraj zasnęłam, ale byłam bardzo zmęczona.
-  Nic nie szkodzi...Wiesz... Tak słodko wyglądasz, kiedy śpisz.
-Dziękuje.... Która jest godzina? Będę musiała wracać do domu. Moi rodzice pewnie się martwią.
- Przed 8. Nie martw się. Pomyślałem o wszystkim. Wczoraj, gdy Ty już spałaś zadzwoniłem do Twoich rodziców, i powiedziałem, że zostaniesz u mnie na noc, bo zasnęłaś
- Ooo...Kochany jesteś, Dziękuje Ci. - pocałowałam, chłopaka w policzek,
- Tylko w policzek. No wiesz co. Słabe te Twoje podziękowania.
- Chyba byś za dużo chciał....No ale dobrze. Niech Ci będzie. - i pocałowałam go, jednak tym razem w usta. - lepiej?
- No... Mogło być lepiej. Ale podziękowania przyjęte.
- (zaśmiałam się) To się cieszę.
- Oki. Nati. Ty idź wziąć prysznic, a ja przygotuję dla nas śniadanie. Jesteśmy sami w domu, bo chłopacy pojechali na jakąś wycieczkę. Sam dokładnie nie wiem gdzie.  
- Dlaczego Ty nie pojechałeś z nimi?
- Walałem zostać z Tobą. A tak w ogóle to nie lubię zwiedzać i chodzić po muzeach. No to idź się wykąp.
- No tak, tylko, że ja nie mam żadnych ubrań na przebranie.
- Nie martw się o wszystkim pomyślałem. Ubrania masz w łazience.
- Dziękuje. To ja idę.
- Wstałam z łóżka, i pobiegłam do łazienki....Faktycznie Nathan przygotował mi ubrania. Była to czerwona sukienka. Pewnie poprosił jedną z dziewczyn, aby mi pożyczyły. Pomyślał o wszystkim. Kochany jest. Ciesze się, że dałam nam szansę. Jestem tak bardzo szczęśliwa....
Minęło 30 min, a ja dopiero wyszłaś z łazienki. Co prawda nie lubiłam się stroić, ale w tym miejscu zawsze spędzałam najwięcej czasu. Gdy weszłam do kuchni na stole było już naszykowane śniadanie. Nathan przygotował naleśniki z dżemem. Jest to jego specjalność.
-Ale ślicznie pachnie. Sam to ugotowałeś?
- Tak sam. Specjalnie dla ciebie.
- Nie musiałeś wystarczyłyby kanapki.
- Ale chciałem...Proszę usiądź – odsunął mi krzesło.
- Rak w ogóle to nie wiedziałam, że potrafisz gotować.
- Nie potrafię. To jedyne co umiem... Napiszesz się kawy czy herbaty?
- Poproszę kawę.
Gdy zjedliśmy śniadanie poprosiłam Nathana aby odwiózł mnie do domu. Protestował, ale w końcu się zgodził, ale warunkiem, że spotkamy się wieczorem. Nie miałam wyjścia. Musiałam się zgodzić. Właściwie to chciałam....
Pod moim domem pożegnaliśmy się i umówiliśmy się na wieczór. Gdy weszłam do domu moi rodzice nie byli za bardzo zadowoleni. Nie nocowałam u siebie. A przecież nie miałam jeszcze 18 lat.
- Nathalie. Nigdy więcej tak nie rób. Masz wracać do domu na noc.
- Mamo. Nie jestem już małym dzieckiem. Przecież nic takiego się nie stało. Wróciłam. A tak w ogóle podobno Nathan dzwonił do ciebie i ci powiedział, ze będę u niego.
- No tak, ale mogłaś przynajmniej Ty do nas zadzwonić
- Byłam zmęczona. Zasnęłam. I nie pomyślałam o tym aby zadzwonić. Przepraszam Cię.
- No dobrze. Masz jakieś plany na dzisiaj?
- Nie wiem jeszcze, ale na wieczór umówiłam się z Nathanem
- Nathalie. Byłaś z nim cały wczorajszy dzień. Jeszcze masz mało.
- Oj mamo....A po południu może spotkam się z Amy.
- No dobrze. Wiesz córciu cieszę się, że jesteś szczęśliwa.
- Mamo, nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Jeszcze raz Cię przepraszam.- przytuliłam mamę i pobiegłam do swojego pokoju.  
Usiadłam na łóżku i wzięłam laptopa, aby sprawdzić pocztę. Jak zwykle nic. Skrzynka pusta. Kiedyś mnie to dołowało, ale teraz już się tym nie przejmuje. Później spakowałam książki potrzebne do szkoły, by wieczorem moc spokojnie wyjść z domu. Nie musiałam się na nic uczyć. Na szczęście. To było, aż dziwne. Zazwyczaj dostajemy mnóstwo pracy domowej na weekend. Później zadzwoniłam do Amy. I zaproponowałam spotkanie. Zgodziła się. Poszłyśmy do centrum handlowego. Amy jeszcze nie wiedziała, że mam chłopaka. A tym bardziej, że jest to sławna osoba. Chciałam aby zostało to moją słodką tajemnicą.
- Hej Nathalie.
- Cześć Amy. Co tam? Gdzie idziemy? Kawa czy zakupy?
- Hmmm...Może kawa? Jakoś nie mam ochoty na zakupy?
- Czemu? Stało się coś?
- Nie. Ale wczoraj cały dzień spędziłam w galerii z moją siostra. Zmienia cała szafę i chciała abym jej pomogła, więc zakupów mam już dość.
- No spoko. To co tam gdzie zawsze.
- Pewnie.
Poszłyśmy do naszej ulubionej kawiarni. Zamówiłyśmy kawę i ciasto. Dawno się nie widziałyśmy Tylko w szkole. Wiec miałyśmy o czym gadać.
- Właśnie, a dlaczego wczoraj nie mogłaś iść ze mną na imprezę? Rodzice cię nie puścili?- Zapytała Amy. (wczoraj dzwoniła do mnie i zaprosiła mnie na imprezę, jednak ja odmówiłam, wiadomo z jakiej przyczyny)
- Tak jakoś wyszło. Nie miałam ochoty.
- Ty mówisz poważnie!!!. Przecież ty nigdy nie opuściłaś żadnej imprezy. Myśle, że coś się musiało stać?. Gadaj o co chodzi,
- Mówię ci prawdę. Nie miałam ochoty na party. - kłamałam jej w żywe oczy. Jednak nie chciałam jej jeszcze mówić o chłopaku. Trochę się bałam. Od razu chciała by go poznać, a ja nie byłam na to jeszcze gotowa, aby jej go przedstawić. W ogóle wiedziałam, że Amy szaleje na pukniecie tego zespołu. To co by było gdy się dowiedziała, że chodzę jednym z członków. Chyba by zwariowała. Nie mogłam to tego dopuścić.
- Nie wierze Ci. No ale ok. Jeżeli nie chce mówić to nie mów. Twoja sprawa.
- No dobra, ale opowiadaj jak tam było? Na tej imprezie
- Fajnie. Masz czego żałować dziewczyno. Poznałam wspaniałego kolesia. Ty również byś kogoś poznała. Ten drugi też był całkiem, całkiem.
- To fajnie. No i co?
- Bawiłam się z nim cały wieczór. Wymieniliśmy się swoimi numerami. Powiedział, że zadzwoni, gdy będzie miał czas.
- No to świetnie. Cieszę się ze kogoś poznałaś.
- No tak. Ale ty?
- Co ja?
- No gdybyś poszłaś ze mną tez byś kogoś poznała. A tak ciągle jesteś sama.
- Oj nie przesadzaj. Pójdę następnym razem.
- No mam nadzieje.  
Godziny mijały. A my ciągłe gadałyście. Nawet nie wiem kiedy ten czas upłynął. Gdy spojrzałam na zegarek była 18 .Trochę się przestraszyłam bo właśnie na 18 umówiłam się z Nathanem. Miał przyjechać po mnie do domu. Nie mogłam do niego zadzwonić, gdyż Amy by się zorientowała. Więc napisałam mu krótkiego SMS, w którym napisałam aby podjechał pod galerie.
- Do kogo tak tam piszesz, co? - pytała przyjaciółka
- Do mamy. Miałam być o 18 w domu. Piszę jej że się spóźnię.
- Do mamy? Czyżby?
- Tak naprawdę. Dobra ja naprawdę muszę lecieć. Będzie na mnie zła. Nie lubi jak się spóźniam.
- Twoja mama? Przecież ty zawsze się spóźniasz i jakoś nie ma nigdy nic przeciwko.
- To tak, ale od pewnego czasu ma. To co zobaczymy się jutro w szkole. Papa
- No dobra. To narazie. Nie chce ci nic mówić, ale jesteś jakaś inna. Ale pogadamy jutro w szkole skoro się tak spieszysz. Pa.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemkaaaa;) Długo mnie nie było... Przepraszam. Kolejny rozdział.  Mam nadziej, że się spodoba....aczkolwiek taki jakiś dziwny. Zdaje mi się, że nie umiem pisać tego typu opowiadania....Ale ciesze się, że niektórzy go czytają. Dziękuje bardzo tym osobą. I pozdrawiam;):)  Do usłyszenia. Nie wiem kiedy dodam nowy rozdział. Myslę, że tym razem nie bedzie takiej długiej przerwy.....Narka;):)


wtorek, 23 kwietnia 2013

Siemka wszystkim;):)

Hej! Przepraszam Was, że tak długo nie było rozdziału. Ale nie maiałam teraz czasu. Wiecie egzaminy gimnazjalne. Było trzeba się trochę pouczyć. Ale obiecuje w weekend postaram sie dodac:)   No i jak Wam poszło na historii i polskim? Bo mi nawet nawetNo i wszystkim piszącym życzę powodzenia;)  Do usłyszenia. Paaa;)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 5 "Pierwsze spotkanie z zespołem."

Rozdział V


Kilka dni później. Sobota. Tak to dzisiaj miałam poznać znajomych Nathana. Co prawda znałam ich już z gazet telewizji, internetu, ale to nie to samo co twarzą w twarz. Bardzo się denerwowałam. Co jeżeli mnie nie polubią, nie zaakceptują?. Nie wiedziałam jak mogą zareagować na to, że jestem zwykłą dziewczyną, a nie sławą. Co prawda Nathan podobno dużo im o mnie opowiadał, no ale sam już nie wiem. Mam nadzieje, że nie opowiadał im głupich rzeczy.. Nie chce przy nich wyjść na jakąś kretynkę. Mój chłopak musiał mnie uspokajał, ale i tak nie pomagało...Nath też mi bardzo dużo o nim opowiadał. Mogę ich podsumować jednym słowem :WARIACI. Naprawdę. Heh...Pamiętam jak opowiadał mi jak oglądali romansidło. Podobno tak beczeli, że trzeba było podłogi od łez myć... Zdaje mi się, że Nathan wyolbrzymia. No ale nie znam ich. Może faktycznie...

Spotkanie miało odbyć się  u ich domu. (wszyscy mieszkali razem). Jej, Niby z jednej strony się boje, ale i jestem podekscytowana. Ciekawe jak mają urządzony dom. Nie. Inaczej. To raczej jest apartament, a nie zwykły dom.
Nathan miał przyjechać po mnie ok 18. Było 16, wiec postanowiłam się przygotować do wyjścia. Niby jeszcze 2 godziny, ale wiecie ja często zmieniam zdanie w co się ubrać. Na początek wzięłam szybki prysznic. Uwielbiam to uczucie, gdy gorąca wody spływa po moim ciele. Wyszłam spod prysznica, ubrałam się w dres. Na początku zawsze robię makijaż. No więc wyciągnęłam z półki kosmetyczkę. Makijaż zrobiła bardzo delikatny. Za początku nałożyłam podkład, aby zatuszować wszystkie nieprawidłowości na mojej twarzy. Następnie nałożyłam brązowe cienie do powiek. Podkreśliłam oko czarną kreską. No i na sam koniec tusz. Obowiązkowo. Ust nie malowałam. Nie lubiłam gdy coś miałam na wargach. Zresztą wolę swój naturalny kolor. Teraz przyszedł czas na ubranie. Poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę. I mówiłam sama do siebie.  

-  Nie ta nie. Ta za długa.... Ta ma zły krój...Ta...hmmm...całkiem całkiem...ale nie, no z takim dużym dekoltem to ja na pewno nie pójdę.- wywalałam sukienki na łózko. Po kilku minutach w końcu znalazła idealna sukienkę. Była to granatowa kloszowana sukienka do kolan. Ahhh...cudna... Do tego założyłam małe kolczyki(wkrętki) i wisiorek z moim imieniem, który dostałam na moje 16 urodziny. Później zwów udałam się do łazienki, aby umodelować jakoś włosy. Nigdy w tym dobra nie byłam, więc postanowiłam, że zostawię rozpuszczone, a z jednej strony zepnę spinką dla ozdoby.  

 Dochodziła 17 30. No trochę zajęło mi to przygotowanie. Usłyszałam dzwonek. Zeszłam z góry i otworzyłam drzwi.
- Witaj kochanie.- Przywitał się czule Nathan i pocałował w policzek – Przyjechałem po Ciebie wcześniej. Mogę wejść?
- Hej. No pewnie, wchodź. Ja jestem już prawie gotowa. Muszę jeszcze tylko poszukać mojej torebki. Nie wiem gdzie ją mam.
- Dobrze. Poczekam Na Ciebie.
- Wejdź do salonu.

Dość długo szukałam torebki. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie ona jest. Ale w końcu ją znalazłam. Jak się okazało była na samym dole szafy. To tak...przecież kilka dni temu ja tak położyłam. Zabrałam ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i byłam gotowa do wyjścia.

Ubrała czarna marynarkę i założyłam buty na obcasie. Ah . Jak ja kocham takie buty. Mogłabym ciągle w nich chodzić.
- Nath, jestem już gotowa. Możemy jechać.

Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę do apartamentu. Po krótkiej chwili byliśmy już na miejscu.
- No nie bój się. Na pewno Cie polubią. To moi przyjaciele. Znam ich. - ciągle powtarzał Nathan, abym się nie bała.

Weszliśmy do domu. Zdjęłam swoją marynarkę i poszłam za Nathanem, gdyż nie wiedziałam gdzie mam iść. Pierwszy raz byłam u niego w domu. Weszliśmy do wielkiego salonu. Normalnie mnie zamurowała. Tam było tak pięknie. Wszystko w kolorach bieli i czerwieni. I jeszcze ten widok zza okna tarasowego...Takie pięknego ogrodu to ja chyba nie widziałam. Był prześliczny.
- Cześć chłopaki – powiedział Nathan – To jest właśnie Nathalie. Moja dziewczyna
- Witaj, Hej, Cześć -powiedzieli chłopacy.
- Nie muszę Ci ich chyba przedstawiać, prawda? Znasz ich?
- Tak znam. Miło mi. Nathalie. - podałam wszystkim rękę.

Po chwili do salonu zeszły 2 dziewczyny. Dziewczyna Toma -Kelsey i dziewczyna Sivy – Narresha. Przywitałyśmy się. Od razu się polubiłyśmy. W ogóle w tym domu czują się taka przyjemna atmosferę. Wcale nie musiałam się denerwować. Oni byli naprawdę mili i chyba mnie polubili. Przynajmniej mam taka nadzieję.
- To my idziemy do kuchni po jedzenie, a Ty się rozgość. - powiedziała Kelsey
- Ymmmm...A może Wam mogę w czymś pomóc? - zapytałam.-
- No jeżeli chcesz. To pewnie. Chodź za nami do kuchni.

Poszłam za dziewczynami do kuchni. Kuchnia była również ogromna no i przesliczna. Tym razem rządziły kolory zieleni. Zaczęłyśmy przygotowywać jedzenie i napoje. W trakcie rozmawiałyśmy. Naprawdę było miło. Znałem je dopiero kilka minut, ale czułam inaczej.
- No Nathali. To opowiadaj jak się poznałaś z Nathanem
- To troszkę długo historia.
- Mamy dużo czasu. Opowiadaj. -mówiła Narresha.
- No dobrze. - i zaczęłam opowiadać, podczas gdy przygotowywałyśmy kolacje.

Chwilę później wszystko było gotowe, a chłopacy weszli do kuchni.
- Pomóc wam z czymś – zapytał Tom?
- Tak. Weście te półmiski do salonu i postawcie na stół. My zaraz do was przyjdziemy. - powiedziła Kelsey.
Kilka minut później byłyśmy wszystkie w salonie. Usiedliśmy do stołu. I zaczęliśmy jeść. Wszystko było bardzo pyszne. Nathan miał racje, jego przyjaciele bardzo mnie polubili, a ja szybko złapałam kontakt z dziewczynami. Koło 20 poszliśmy do ogrodu. Znaczy ja i Nathan. Bo inni woleli zostać w domu i pograć w skrable. Szczerze, nie lubię tej gry, ale chyba to się zmieni, bo Nathan za nią przepada, ale teraz namówiłam go abyśmy wyszli na dwór.  

- Nathan. Tu jest tak ładnie.... O i macie huśtawkę – od razu do niej pobiegłam i zaczęłam się huśtać jak małe dziecko. Taaa powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Częsta tak spedzałam swój czas.

- Cieszę się, że Ci się podoba...Widzisz mówiłem ci, że cię polubią.

- No tak miałeś racje – wstałam z huśtawki i podeszłam do niego – ale wiesz bałam się. Nie każdego dnia poznaje się sławny zespół

- Oh no dobrze...Już nie ważne. - tym razem Natha podszedł do mnie, ale znacznie bliżej. Tak, że nasze czoła się stykały, a chwile później nasze usta połączyły się w długim romantycznym pocałunku.

- O co ja widzę nasz mały Nath się całuje – usłyszeliśmy jak Tom się naśmiewa. Nathan oczywiście nie wytrzymał. Musiał mu coś odpowiedzieć. Wiec podał tylko krótkie „Spadaj”. Robiło się chłodno, więc weszliśmy z powrotem do domu. Wszyscy nadal grali w skrable. Jeju, że ich ta gra nie nudzi. Pograli jeszcze trochę, Nathan się do nich dołączył, a ja się im przyglądałam. Gdybyście widzieli jakie tam słówka powstawały. Pierwszy raz je słyszałam. Powinny stworzyc swój własny słownik. Oh Kabarek po prostu. Później na szczęście postanowiliśmy oglądać film. Każdy chciał inny, ale z racji tego, że ja nie grałam w skrable, miałam prawdo do wyboru filmu, a że przepadam za romansidłami, więc właśnie taki film wybrałam. Niektórym się to co prawda nie podobało, no ale cóż skoro pozwolili mi wybrać. Ich strata. Usadowiliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać, zajadając się popcornem i chipsami. Ja siedziałam obok Nathana. No a jakby inaczej. Hehe. Gdy zrobiłam się śpiąca oparłam głowę o ramię Nathana. I chociaż film bardzo mi się podobał, miał ciekawą fabułę. Ale niestety siła wyższa zasnęłam wtulona w Nathana.  

Gdy się troszkę przebudziłam, widziałam jak wszyscy nadal oglądaj film. Ale zaraz. To chyba nie ten sam to zaczęliśmy. No cóż pewnie się już skończył. Gdy Nathan zauważył że się obudziłam, czułam jak bierze mnie na ręce i gdzieś zanosi. Jak się później okazało był to jego pokój. Położył mnie na łózko i przykrył mnie kocem. Słyszałam jak wychodzi z pokoju. Pewnie poszedł jeszcze pooglądać film.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemka:) Co tam u Was? Kolejny rozdział...Ale taki jakis dziwny... Dziękuje Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Naprawde duzo dla mnie znaczą!!! Komentujcie, oceniajcie...Tylko szczerze... Pozdrawiam:) Do kolejnego usłyszenia:)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 4 "Może damy sobie szansę?"

Rozdział IV


...po chwili zastanowienia odpisałam „To nie jest najlepszy pomysł. Nie powinniśmy się więcej kontaktować. Proszę Cię nie pisz do mnie więcej i uszanuj moją decyzję.” Było mi bardzo przykro. Nie chciałam, aby tak się zakończyła wasza znajomość, ale musiałam mu tak odpisać. Nie chce zostać skrzywdzona. A wiem, że tak się może zdarzyć. On jest gwiazdą, a ja tylko zwykłą dziewczyną. Gdy się mu znudzę, rzuci mnie. Ja będę przez niego cierpieć przez długi czas. Nie chciałam tego. Gdy wysyłałam tę wiadomość po moich policzkach spłynęły łzy. Po chwili otrzymałam SMS: Ale dlaczego? Przecież tak dobrze się dogadujemy. Naprawdę bardzo Cie polubiłem. Nic mu się odpisałam. Nie chciałam dalej w to brnąć.
Moje życie toczyło się dalej. Chodziłam do szkoły, jednak Amy ( naj przyjaciółka) widziała, że coś jest ze mną nie tak. Nie chciałam jej nic mówić. Ciągle jej powtarzałam , ze wszystko jest w porządku. Tak naprawdę nic nie było w porządku. Wiedziałam, że na początku będę cierpieć, ale i tak nie tak bardzo jak gdyby mnie rzucił. Często byłam sama. On jest piosenkarzem. Wyjeżdża w trasy. Czasami nawet po kilka miesięcy. Nie chciałam tego wszystkiego przeżywać. Minął tydzień od czasu gdy widziałam się z Nathanem. Robiłam wszystko, aby tylko o nim nie myśleć. Chciałam po prostu zapomnieć. Nawet mi się udało. Amy, chociaż nie wiedziała co się zemną dzieje, cały czas była przymnie. I sprawiała, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech… Był piątek. Siedziałam na kanapie i oglądałam TV. Moich rodziców nie było w domu. Pojechali na zakupy. Mogłam jechać z nimi. Pewnie miałabym jakiś nowy ciuszek, ale umówiłam się z Amy. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zdziwiło mnie to. Przecież miała przyjść moja przyjaciółka. Gdy otworzyła drzwi nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To nie była moja kumpela, tylko...Nathan. Tak Nathan. Tylko co on tu robi? Przecież napisałam mu, że nie chce się z nim spotykać. Myślałam, że dał sobie już spokój, ale jedna chyba się pomyliłam
  • Co ty tutaj robisz? - nie była dla niego zbyt miła, - Mówiłam Ci abyś mnie zostawił w spokoju.
  • Przyszedłem Cię odwiedzić i dowiedzieć się dlaczego tak zdecydowałaś
  • Bo tak będzie lepiej.
  • Ciekawe dla kogo. Bo raczej nie dla mnie. Słuchaj, Nathalie. Nie ma dnia, żebym o Tobie nie myślał. Zawróciłaś mi w głowie Chce tylko wiedzieć, dlaczego nie możemy się spotykać. Przecież tak dobrze się dogadywaliśmy.
  • Tak wiem. Ale tak postanowiłam. Nie zmienię decyzji.
  • To chociaż powiedz mi dlaczego.
  • Nathan. Proszę cie. Daj mi spokój. Już prawie o tobie zapomniałam. A ty sobie tak tutaj przychodzisz i myślisz, że zmienię decyzję. Jesteś w błędzie. Nie zmienię swojej decyzji – chciałbym twarda. Ale nie mogłam. Po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy. Tak bardzo chciałam, aby Nathan tego nie zauważył. Ale niestety.
  • Powiedz mi dlaczego? Niczego więcej nie chce usłyszeć. – chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zauważył,że zaczęłam płakać – Nathalie – wypowiedział moje imię,a ja podniosłam głowę do góry – Ty płaczesz?
  • Nie, zdajecie się. Idź już. – i po kryjomu (przynajmniej chciała, aby było pokryjomu) otarłam łzy.
  • Nie udawaj. Widzę, że płaczesz? Co się stało? To przeze mnie? Powiedz mi co się dzieje. Proszę Cie.
  • Nathan…. – nie mogłam wydusić z siebie ani słowa
  • Nathalie… dlaczego nie chcesz ze mną być?
  • To nie jest tak, że ja nie chce być z tobą
  • No to dlaczego napisałaś w SMS,że nie chcesz mnie znać?
  • Ja…ja.. – jąkałam się, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć – Ja po prostu się boje. Jesteś gwiazdą. Zna cię cały świat. Ty nie żyjesz w tym samym świecie co ja. U mnie każdy dzień jest, taki sam. Szkoła, szkoła, i jeszcze raz szkoła. A u cb? Każdy dzień jest inny. …Koncertujesz, często nie ma cię w domu, miesiącami. Jakbym tak nie mogła. Boje się, że będę twoją zabawką. Kiedy Ci się znudzę, rzucisz mnie….
  • Nathalie. Jak tak możesz mówisz? Nie chce Cię skrzywdzić. Tak to prawda, że czasami nie ma mnie miesiąc, ale jakoś dalibyśmy rade. Proszę cię. Nie myśl o mnie w ten sposób. - po kilku minutach ciszy Nathan znowu zaczął prosić- No powiedz coś, proszę cię. Naprawdę przez ten ostatni tydzień nie mogłem o Tobie zapomnieć. Przyszedł bym wcześniej, ale nie mogłem, nie było nie w Londynie.....To co może mógłbym wejść – zaproponował Nathan, a ja nadal się nie odzywałam. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. -Pogadalibyśmy
  • Yyyy….tylko, że ja czekam na kogoś
  • Aha...no trudno. To może innym razem??
  • Ale wiesz, ja mogę odwołać to spotkanie. Wejdź do środka. - sama nie wiedziałam co robię. To była spontaniczna decyzja.
  • Ale ja nie chce, żebyś prze zemnie odwoływała spotkanie.
  • To żaden problem. Naprawdę. Wejdź do salonu, a ja zaraz wrócę. Pobiegłam do swojego pokoju po telefon by zadzwonić do Amy, aby nie przychodziła, Ze nie mogę się z nią spotkać. Postanowiłam, że muszę zaryzykować. Ze dam Nathanowi szanse. I dobrze zrobiłam. Okaże się później. Obym nie żałowała. Chwilę później byłam już na dole. A Nathan oglądał kolekcję filmów.
  • Nie wiedziałem, że jesteś taką fanka kina.
  • Wcale nie jesteś. To filmy moich rodziców. Ja prawie w ogóle ich nie oglądam.... Napijesz się czegoś? - zaproponowałam
  • Może wodę.
  • Oki. Zaraz Ci przyniosę.
Poszłam do kuchni. Nathanowi wzięłam wodę, a dla siebie sok. Podałam mu ją i usiadłam obok niego (nie za blisko) na kanapie .Zaczęliśmy rozmawiać. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Przeprosiłam go za wszystko. On nie miał do mnie pretensji. Rozumiał moje obawy. Cieszyliśmy się, że się spotkaliśmy. Znowu czułam się wyjątkowo, gdy Nathan prawił mi komplementy. Bardzo długo tak rozmawialiśmy. O niczym i o wszystkim. Zapomniałam o całej zaistniałej wcześniejszej sytuacji. Az w pewnym momencie... Nathan przybliżył się do mnie i odgarnął moje włosy z oko. Czułam jak moje serca zaczyna przyspieszać. Tak bardzo się bałam, że za chwile możemy się pocałować. Chociaż sama nie wiem czego, przecież to jest najwspanialsza chwila. Ale tak ma chyba każdy. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego piękne niebiesko-zielone oczy. On zbliżył się jeszcze bliżej, aż w końcu nasze usta się spotkały. Zamknęłam oczy i dałam ponieść się pocałunkowi. Byłam taka szczęśliwa. Ta chwila mogła trwać by wiecznie.
  • Cieszę się , że tutaj jesteś – i przytulimy się.
  • Ja też...dziękuje. - powiedział Nathan.
  • Za co?
  • Za to że mnie wpuściłaś, i że możemy być tutaj teraz razem
Na te słowa pocałowałam Nathana. Byłam taka szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Przez kilka następnych minut siedzieliśmy na kanapie wtuleni w siebie. Nic nie mówiliśmy, po prostu cieszyliśmy się sobą.
  • Nathalie. Może masz ochotę na spacer? Moglibyśmy się przejść.
  • Właściwie dlaczego nie. Ale musiałabym się przebrać
  • Wcale, że nie musisz i tak ładnie wyglądasz
  • Dziękuję Ci, ze tak mówisz, ale ja jednak wolałabym się przebrać. Zaczekaj tutaj na mnie. Zaraz wrócę.
I poszłam na górę się przebrać. Ubrałam biały t-shirt, czerwone spodnie, i niebieski żakiet. Gdy byłam gotowa zeszłam na dól. Założyłam niebieskie trampki. Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce. Podczas spaceru rozmawialiśmy i żartowaliśmy To były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Gdy skończyły nam się tematy. Długo spacerowaliśmy w ciszy. Trzymając się za ręce, słyszeliśmy tylko bicie naszych serc, moje waliło bardzo mocno. Nie mogłam się uspokoić. Nie wierzyłam w to wszystko co się dzisiaj stało. Przez chwile przez moją głowę przechodziły myśli, że zrobiłaś źle, jednak szybko o tym zapomniałaś.
-Słuchaj., Nathalie. Przeprasza za dzisiaj, Ja nie chciałem Ci się narzucać. Ale również nie chciałem, aby nasza znajomości skończyła się tylko na jednym spotkaniu. Bardzo Cię polubiłem. Zależy mi na Tobie....wiec ...Może damy sobie szanse .??
Od razu się zgodziłam. Byłam taka szczęśliwa.
  • A to na dobry początek bycia razem – powiedziałam i pocałowałam go w usta. A on się uśmiechnął i odwzajemnił mój pocałunek... Jego usta są tak delikatne.Chwilę później Nathan odprowadził mnie do domu. Zrobiło się bardzo późno.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział. Już 4! Moje wypociny. Daremne. Ale coż. Dawno nic nie dodawałam, bo wiem, zę nikt nete go czyta. niestety.  Ale jezeli przeczytasz. Plis zastaw po sobie komentarz.   Zalezy mi bardzo.  Pozdrawiam Was Serdecznie. :)