"Przepraszam, ja nie wiedziałam, że to ty"
Mój
dzisiejszy dzień należał do jednych z najgorszych. W szkole nie
poszło mi tak jak powinno. Dostałam pałe z odpowiedzi z
matematyki. Nienawidzę matematyki. I pokłóciłam się ze swoją
najlepszą przyjaciółką, która myśli, że tylko ona ma problemy.
Gdy wróciłam ze szkoły odrobiłam lekcje, pouczyłam się, zjadłam
obiad i poszłam do parku na pobliskim osiedlu. Wzięłam ze sobą
książkę aby mi się nie nudziło. Pogoda była sprzyjająca, wiec
dużo osób spacerowała. W parku usiadłam na ławeczce i zaczęłam
czytać , lecz nie mogłam się skupić. Ciągle myślałam o mojej
koleżance i naszej kłótni. To była jej wina , że się
pokłóciłyśmy. Miałam zły dzień, nie chciało mi się słuchać
, jakie to jej życie jest nudne. A tak naprawdę tak nie jest. To
ona ma ciekawe zainteresowania, ma dużo znajomych, chłopaki na nią
lecą, i bądźmy szczerzy jest ładna. A ja? Mam góra 5 koleżanek
i...? I ta tym się kończy. Moje życie jest do bani. Często tak
myślę, gdy mam gorszy dzień. Ale powracają do tamtego dnia.
Siedziałam sobie na ławeczce i próbowałam czytać książkę.
Wiedziałam, że moja twarz była smutna i przygnębiona, gdyż tak
się czułam. W pewnym momencie podszedł do mnie chłopak....Pewnie
widział, że jestem przygnębiona. Prawie zaczęłam płakać. On
podszedł do mnie bliżej i zapytał:
- -Wszystko w porządku?
Ja
natomiast zignorowałam go ,nie odpowiadając mu. To nie była jego
sprawa, więc dlaczego miałabym mu odpowiadać – pomyślałam.
Chłopak jednak nie dał za wygraną i zapytał kolejny raz. Bardzo
się zdenerwowałam i powiedziałam oschłym głosem.
- Nic mi nie jest. Odczep się.
- Na pewno nic Ci nie jest – zapytał ponownie- Wydaje mi się czy płakałaś? - zauważył chłopak moje czerwone i zapłakane oczy.
- To nie jest twój interes. Odejdź stad. - odpowiedziałam stanowczym głosem i …. i podniosłam głowę by na niego spojrzeć.
W tym momencie poczułam jak zrobiłam
się czerwona. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z kim rozmawiam.
Byłam w strasznym szoku. Kretynka ze mnie -
pomyślałam. Nadal nie mogłam uwierzyć, że on stoi przede mną.
Po chwili jednak zapytał:
- Dlaczego mi się tak przyglądasz?
- Yyyy....znaczy....przepraszam Cie że tak na Ciebie wyskoczyłam. Nie wiedziałam ,że ty jesteś Nathan, tak?
- Tak masz racje. Nic nie szkodzi. No co na pewno wszystko w porządku.
- Tak. Wszystko w porządku. Miałam gorszy dzień to dlatego tak wyglądam.
- Gorszy dzień i od razu płaczesz. Chyba musiało się stać coś poważnego?
- No można tak powiedzieć, pokłóciłam się ze swoja najlepszą kumpelą.- otarłam łzy spływające z twoich policzków.
- Wiesz, ja też często kłócę się ze swoimi znajomymi, ale nie płaczę przez nich. Tobie również radzę tak zrobić... Mogę się dosiąść – zapytał po krótkiej chwili Nathan.
Tak naprawdę nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, ale zgodziłam
się.
- Jeżeli chcesz to tak, ale będziesz musiał pomilczeć. Nie mam ochoty na żadną rozmowę.
- No dobrze. Czasami watro pomilczeć we dwoje.
I siedzieliśmy tak przez parę dobrych chwil. Ja powróciłam do
czytania swojej książki, a Nathan mi się przyglądał. Trochę
mnie to krępowało, ale nie miałam nic przeciwko. Przerwałam w
końcu ciszę i zapytałam
- Mogę o coś spytać?
- No pewnie. O co takiego?
- Dlaczego do mnie przyszedłeś zacząłeś rozmowę?
- Bo widziałem Cię jak siedzisz i płaczesz. Chciałam zapytać co się stało i czy nie potrzebujesz pomocy.
- Wcale nie musiałeś tego robić. Jesteś gwiazdą.
- Ale chciałem. Każdy człowiek powinien pomagać sobie nawzajem. Bez względu na to kim jest.
- Nie wszyscy ludzie są tacy dobrzy jak ty. Teraz to coraz rzadziej spotykane. - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił mój uśmiech.
Znowu powstała grobowa cisza, więc postanowiłam dalej czytać
książkę, jednak nie zdążyłam.
- Co czytasz? - zapytał
- Listy od Pauli. Książka dla nastolatek pewnie nie przypadła by Ci do gustu.
- No skoro to tylko dla dziewczyn to pewnie nie.
Po chwili to to ja się odezwałam pierwsza.
- Wiesz. To dziwne, że taka normalna dziewczyna rozmawia z takim kolesiem jak ty,
- To znaczy? Co masz na myśli?
- No wiesz jesteś sławny!
- Tak wiem. Ale dla mnie to nic. Zachowuję się jakbym bym normalnym nastolatkiem. Nie lubię gwiazdorzyć. Lubię śpiewać i cieszę się że innym to się podoba, ale nie chce żeby wszyscy za mną szaleli. Jednak często tak nie jest. Ty byłaś pierwszą osobą która powiedziała, że mam się odczepić
- Ja po prostu Cie nie zauważyła z kim rozmawiam, ale i tak pewnie bym nie krzyczała. Byłam strasznie zła. Nie traktuję nikogo ulgowo. Każda osobę traktuję tak samo. Czy to gwiazda, czy zwykła osoba.
Po chwili zastanowienia postanowiłam, że pójdę już do domu. Było
bardzo późno a jutro przecież szkoła.
- Wiesz Nathan. Miło się z tobą rozmawia, ale muszę już iść. Zrobiło się strasznie późno. Jutro idę do szkoły, a nie chce zaspać.. Pa
- Szkoda. Naprawdę fajnie się z tobą gada. Może kiedyś się jeszcze zobaczmy.
- Może. Pa
I
tak skończyła się moja rozmowa z Nathanem Sykesem. Poszłam do
domu. Idąc nie myślałam za bardzo o tym co mnie spotkał. Nie
zrobiło to na mnie dużego wrażenia. Jednak kiedy wróciłam do
domu, doszło do mnie z kim tak naprawdę rozmawiałam. Ja nie za
bardzo przepadam za tym zespołem, ale moja przyjaciółka owszem.
Już chciałam do niej dzwonić, jednak zapomniałam , że dzisiaj w
szkole się pokłóciłyśmy. No trudno – pomyślałam. Gdy weszłam
do kuchni na stole miałam nagotowana kolacje. A mama oglądała tv.
Poszłam do niej, aby z nią porozmawiać o minionym dniu. (czyli o
kłótni z przyjaciółką) Poszłam prosić ją o rade. Jednak ona
nie wiedziała co ma mi powiedzieć, było jej przykro, ale
wiedziała, że na pewno się pogodzimy. Nie wspomniałam jej o
chłopaku, którego poznałam, pewnie więcej by mnie do parku nie
pościła. (moja mama strasznie się o mnie martwi ). Po krótkiej rozmowie, poszłam do pokoju, byłam bardzo zmęczona. Położyłam się do łóżka. Chwilę potem zasnęłam.